Internet to prawdopodobnie najprężniej rozwijająca się dziedzina przemysłu, sztuki, kultury i nauki i nie wiem czego jeszcze… Jednym słowem zostałam w epoce dinozaurów, te parę lat bez komputera wyłazi bokiem… Wychodzi, że od nowa uczę się do czego ta jak jej tam world wide web służy, co to domeny internetowe, albo hosting – trudne słowo czy pozycjonowanie – jeszcze trudniejsze słowo. Poprosiłam kumpli obeznanych w temacie o pomoc, bo postanowiłam, że skoro każdy ma, to ja też powinnam. Strona, witryna czy jak to się mówi i pisze. I super, żeby to cudo wisiało wysoko w wynikach, bo mówili mi, że być w tych wynikach, to być w ogóle. G king rządzi jednym słowem. Tak, co to jest Google już musiałam się dowiedzieć. A więc mam swoją działalność i wiem, że ulotki to głębokie archeo, gazet nikt nie czyta a na telewizję czy radyjko, nawet Maryja to brakuje pieniążków. Pozostał mi net. Kolega, z zawodu grafik, powiedział, żebym na początku domeny zarejestrowała… Rewelacja, ale czemu?? o co chodzi?? A jak już, to żeby szukać to od razu z hostingiem. Aha, łapy z dala od za free kont hostingowych, bo to szit ble ble ble… Tyle mi powiedział. No a później on mi coś tam zaprojektuje i przytnie i już, skrypt załatwimy i stronka gotowa.. Chyba coś tam jeszcze mówił, ale za trudnych zwrotów używał. No to się wzięłam za szukanie domeny i hostingu, znalazłam, abecadło jakieś, aaaha - profesjonalny hosting w AZ.pl. Coś mi się o uszy obiło, że najlepsza w tej bajce, czy jakoś tak. Na razie jestem zadowolona, a co dalej to się zobaczy. Parę dni później innego znajomego znalazłam i razem do kupy stworzyliśmy to cudeńko.I na co mi to było na stare lata??… ehhh, szkoda gadać… Ale mam witrynkę w komputerze, no jak się patrzy!