Autostopem na Południe
W tym roku na wakacje zdecydowaliśmy pojechać do południowych Włoch. Pogoda w ojczyźnie jak zwykle na pewno nie dopisze, więc doszliśmy do wniosku, że bierzemy mapę, kamerę, namiot aparaty i jedziemy na południe. Plan zakładał, że urlop spędzimy tanio i jednocześnie zobaczymy mnóstwo interesujących miejsc. Przywieziemy fajne zdjęcia.
Pierwsze trzy czwarte trasy przeszło jak marzenie. Podróż autostopem to dla Nas taka podróż wspomnień z młodości. Wszystkie kraje, przez które podróżowaliśmy mają znakomitą infrastrukturę drogową, a autostop i autostrada to wspaniałe połączenie. Taka metoda przemieszczania się ma też ogromny plus w postaci różnorodności osób, które się spotyka. Osób, których siedząc w pociągu, czy autobusie nie byłoby szansy poznać.
Niestety ostatni etap podróżowania nie był już tak extra. Poruszanie się po prowincjonalnych bezdrożach okazało się nadzwyczaj bardziej skomplikowane niż jazda autostopem drogami szybkiego ruchu europy. Cały jeden dzień spędziliśmy na pustynnym kamienisku, na którym nie było ani jednego drzewka, ani skały. Jak na złość dopadła nas tam ulewa, a żaden z przejeżdżających mieszkańców nie miał odwagi żeby zabrać ze sobą przemoczoną parę.
Kolejne dni urlopu coraz wyraźniej pokazywały, że turyści, którzy nie szastają na wszystkie strony pieniędzmi nie są mile widziani. Najlepsi to tacy, którzy najlepiej przyjeżdżają, oddają od razu cały portfel i na kolejny dzień od razu wracają. W drugiej połowie wakacji zostaliśmy okradzeni, zginął nam aparat cyfrowy Canon 500D, a po kilku dniach kamera Kodak . Poszukiwania oczywiście nie przyniosły jakiegokolwiek skutku, pomimo tego, że w miasteczku nie mieszkało więcej niż 100 osób, nie pojawiła się poszlaka kto mógł być złodziejem. Wydawało nam się, że na twarzach miejscowych, którym opowiadaliśmy o kradzieży widać satysfakcję. Wyjechaliśmy ostatecznie przed czasem i przez kolejnych wiele lat tam nie przyjedziemy
- No related posts
Losowy obrazek