Fura do przechowania
Wczoraj ziomek zostawił mi swoje auto na przechowanie, bo szedł na balangę pożegnalną jakiegoś swojego kolegi i bał się zostawiać swojego civica na bocznicy w centrum, że coś złego mu może się stać.
W sumie nie dziwię mu się. Ja swoje już przeszedłem - rozcięty dach od mojego cabrio, skradzione radio, rozwalony zamek centralny…
Wykorzystując okazję pojeździłem sobie trochę. Wspaniały samochodzik. Od razu się zaprzyjaźniliśmy. W środku jest bardzo dużo miejsca, jest jasno i ergonomicznie. W trakcie przejażdżki czułem się bardzo komfortowo i pewnie. Silnik ciągnie równo w pełnym zakresie obrotów. Tam gdzie inne samochody są zasapane V-TEC łapie drugi tchnienie i ciągnie do samego czerwonego pola równiutko. Do tego piękne alu felgi i opony na lato z niewyjeżdżonym bieżnikiem, szyberdach i welurowa obicie. No fajny samochodzik. Sprzęgło łapie tam, gdzie powinno, wszystko funkcjonuje, tak jak oczekujesz, że zadziała i nie ma żadnych niemiłych niespodzianek.
Rafał mógłby tylko zainwestować w większe felgi aluminiowe, żeby samochód wyglądał ładniej i bardziej elegancko. Niestety dziś przyjdzie po odbiór. Ale nawet jedna randka z tą furką to duże doznanie, które się zachowa w pamięci.
Losowy obrazek